Miłość jest wieczna…

… a wieczność to naprawdę mnóstwo czasu.
Czym zatem jest rozłąka, i czym jest tęsknota?
Czy czoś takego może wogóle zaistnieć w obliczu miłości?

Albert Einstein mówi o wierze i Bogu

Poniższy tekst w niespotykany i zaskakujący sposób wyjaśnia definicję „Wiary”. Warto przeczytac do końca.

- Pozwólcie, że wyjaśnię wam problem jaki nauka ma z religią.
Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście. Czytaj dalej

Jak znaleźć najwspanialszego partnera

Dawno, dawno temu do pewnego mistrza zen przyszedł człowiek i powiedział, że nie może znaleźć dla siebie partnerki, która by mu odpowiadała i którą kochałby do końca życia.

- A jaka miałaby być ta kobieta? – zapytał mędrzec.

Człowiek zastanowił się chwilę, a potem rzekł:

- Tęsknię do kobiety kochającej, mądrej, odpowiedzialnej, szlachetnej, radosnej, czułej, wrażliwej, delikatnej, pięknej, zmysłowej, zaradnej, silnej, samodzielnej… która kochałaby mnie do końca życia. Czytaj dalej

Zdolny do zrobienia wszystkiego, co najlepsze

- Rozerwę kłamstwo, które mnie oplątało, choćby mnie to miało nie wiem ile kosztować, do wszystkiego się przyznam, wszystkim powiem prawdę i uczynię, co nakazuje prawda – stanowczo powiedział na głos. – Powiem prawdę Missi, że jestem rozpustnikiem i nie mogę się z nią ożenić, i tylko niepotrzebnie zakłóciłem jej spokój; powiem prawdę Marii Wasiliewnie (żonie marszałka). Zresztą, jej nie ma co mówić, powiem mężowi, że jestem nicponiem, że go oszukiwałem. Spadkiem tak rozporządzę, żeby stało się zadość sprawiedliwości. Katiuszy powiem, że jestem nędznikiem, że jestem wobec niej winny, i zrobię wszystko, co w mojej mocy, by złagodzić jej los. Tak, zobaczę się z nią i będę prosił, żeby mi przebaczyła. Tak, będę prosił o przebaczenie, jak proszą dzieci. – Zatrzymał się. – Ożenię się z nią, jeżeli tak trzeba.

Stanął, złożył ręce na piersiach, jak to robił, gdy był dzieckiem, podniósł w górę oczy i przemówił, jakby się do kogoś zwracał:
– Boże, dopomóź mi, naucz mnie, przyjdź i zamieszkaj we mnie, i oczyść mnie od wszelkiego brudu!

Modlił się, prosił Boga o pomoc, prosił, żeby w nim zamieszkał i oczyścił go, a tymczasem to, o co prosił, już się dokonało. Bóg, który w nim żył, zbudził się w jego świadomości. Poczuł się nim i dlatego poczuł nie tylko wolność, rześkość i radość życia, lecz również całą potęgę dobra. Teraz czuł się zdolny do zrobienia wszystkiego, co tylko mógł zrobić człowiek, do zrobienia wszystkiego, co najlepsze.

Lew Tołstoj – „Zmartwychwstanie”, rozdział XXVIII

Niepowtarzalna duchowa osobowość

Patrzył na nią bez ustanku. I w jego wyobraźni nastąpiło to, co zdarza się tak często, a mianowicie, że dawno nie widziana twarz kochanego człowieka, która z początku zdumiewała zewnętrznymi zmianami, jakimi ją zaznaczyły lata rozłąki, stopniowo staje się zupełnie taka sama, jaka była przed wielu laty; znikają wszystkie zmiany i przed oczyma duszy zostaje tylko charakterystyczny wyraz jedynej, niepowtarzalnej duchowej osobowości.

To samo działo się z Niechludowem.
Choć Katiusza była w kitlu aresztanckim, chociaż się roztyła, choć miała zbyt obfite piersi, zbyt pełną dolną część twarzy, podpuchnięte oczy, zmarszczki na czole i na skroniach, była to niewątpliwie ta sama Katiusza, która w radosne święto Zmartwychwstania tak niewinnie patrzyła na niego swymi zakochanymi, śmiejącymi się i pełnymi życia oczami.

„Co za dziwny traf! Trzeba więc było, żeby ta sprawa znalazła się właśnie na wokandzie podczas mojej sesji, żebym ja, nigdzie nie spotykając Katiuszy przez dziesięć lat, spotkał ją tutaj; na ławie oskarżonych! I jak to wszystko się skończy? Prędzej, ach, byle prędzej!”

Lew Tołstoj – „Zmartwychwstanie”, rozdział XXII

Dobrze jest wiedzieć że niebawem umrę…

Dobrze jest wiedzieć i pamiętać o tym, że niebawem umrę, że mój obecny głos ucichnie, że ciało rozłoży się i zniknie. Stoję przed obliczem własnej śmierci i widzę jak milkną wszystkie moje oczekiwania, milknie duma, strach przed wstydem, przed porażką. Przy życiu pozostaje jedynie to, co jest naprawdę ważne: szczerość, wdzięczność i szczęście płynące z teraźniejszości, miłość.

Nasza rodzinka w „Rozmowach w Toku” (TVN), w ten poniedziałek

W poniedziałek 12 września o godz. 15:55 w kanale TVN odbyła się emisja programu „Rozmowy w Toku” prowadzonego przez Ewę Drzyzgę, w którym wystąpiłem Ja, moja żona Kasia, nasze maluszki – Lubomir i Anastazja, oraz inni goście. Program nosił tytuł „Karmią dziecko pokrzywami!”.

Program wciąż można obejrzeć w wersji online na stronie „TVN Player-a„.

Jak się tam dostaliśmy?
Gosia, jedna ze współpracowniczek Ewy Drzyzgi natknęła się na mój blog i przeczytała kilka tekstów. Jej szczególne zainteresowanie wzbudziła moja wypowiedź na wideo i wpis, w którym opowiadam o moim podejściu do wychowywania dzieci. W maju był pierwszy telefon z Krakowa, potem drugi, a potem wiele kolejnych. Przemaglowano nas dokładnie na wielu płaszczyznach i ostatecznie w połowie czerwca zaproszono do Krakowa na nagrania.

Ten jednodniowy wyjazd wspominam bardzo przyjemnie. Sielska atmosfera, dobra zabawa, miłe pogawędki – przed kamerami i poza ich zasięgiem. Wszyscy czuliśmy się bardzo naturalnie i swobodnie. Dzieciaczki były dominującą atrakcją naszego wystąpienia, łażąc dookoła i zaglądając wszędzie. Na koniec nagrań poproszono mnie bym przyrządził przed kamerami jakąś oryginalną potrawę z dzikich roślin jadalnych. Poszliśmy więc na łąkę, zebrałem lebiodę i pokrzywę i przyrządziłem jedzonko. Dodatkowo na początku sierpnia ekipa z TVN odwiedziła nas również na wsi, w Barkowie, by nagrać nas i dzieciaczki w miejscu w którym planujemy osiąść. Ciekaw jestem co z tego zostanie pokazane w poniedziałek, jak to zmontują, co wytną, a co zostawią?

Przytulenia nie odmawia się…

Moja żoneczka znowu zaczęła ćwiczyć jogę. Wczoraj z rana po skończeonej sesji, gdy Kasia ułożyła się w sawasanie, Anastazja zdecydowanie podeszła do niej, przytuliła się i trwała w takim stanie dobre dwie minuty, albo i dłużej… „Przytulenia dla wzmocnienia ducha i karmienia dla wzmocnienia ciała nie oferuje się ani nie odmawia. Zawsze są dostępne, tak po prostu, jak rzecz naturalna.” – Jean Liedlof „W Głębi Kontinuum”.

cel życia – pytanie 2/20

Jakie miałeś zainteresowania w wieku lat dziesięciu, czym lubiłeś się zajmować?

Nie pamiętam abym miał jakieś konkretne zainteresowania w tym wieku. Tak jak wszyscy chodziłem do szkoły, a po powrocie odrabiałem lekcję. Czas wolny lubiłem spędzać w gronie rówieśników. Mieliśmy dużo pomysłów na fajne zespołowe zabawy na świeżym powietrzu, na boisku, na łąkach i w starych zapuszczonych sadach. Regularnie grywaliśmy w piłkę (ja najbardziej lubiłem stać na bramce bo kiepsko się kiwałem) i inne gry zespołowe. Chodziliśmy po drzewach, budowaliśmy szałasy z patyków i czego się tylko dało oraz różne inne „bazy”. Bawiliśmy się w wojnę, chowanego, podchody. Zimą jeździliśmy na sankach, nartach łyżwach. Czasem miewaliśmy zwariowane pomysły i ekscytujące przygody, o których będę jeszcze nie raz opowiadał swoim dzieciom i wnukom. Zdaje się że wyjątkowo lubiłem w tamtym okresie manualne prace techniczne a zwłaszcza struganie czegoś z drewna, gwoździ, drutu. Dumny byłem ze swoich karabinów, pistoletów, mieczy, proc i bolcówek. Wspominam ten czas jako okres wolności, radości i zabawy.

Więcej na temat pytań pomagajacych w sformułowaniu celu życia

Urlop

I skończył się prawie dwumiesięczny maraton. Od wczoraj moja żona jest na urlopie, ja mam pomoc w domu w osobie mojej żony właśnie, a maluszki mają mamę przez cały czas. Dzisiaj jedziemy do Barkowa całą rodzina. Prawie całą – Kuba dołączy do nas za tydzień. Przed nami bardzo pionierskie warunki życia i pierwszy test prawdziwego bycia i życia razem. Czytaj dalej